Little Prince

[Coldplay – The Scientist]

 

Kiedy stajemy na jakimkolwiek rozwidleniu dróg, zastanawiamy się, co zrobić. Zwykle do wyboru są dwie opcje, diametralnie od siebie różne, a my nie mamy pojęcia, którą z nich wybrać – wybrać tak, by ta decyzja okazała się najlepsza i dla nas, i dla naszych najbliższych. Pierwsze piwo, pierwszy papieros, pierwszy skręt? Każdy, bez wyjątku, zetknął lub zetknie się z tym i prawdopodobnie jedynym, o czym będzie wtedy myślał, będzie to, że właśnie imponuje swoim kumplom, a nie to, że następny etap w swoim życiu zaczął nie tak, jak mógł.

 

W pokoju panowała ciemność. Paliłem papierosa o wysokim współczynniku zatruwania organizmu, niemal czując, jak bardzo pokoik ten był mały. Razem z dymem ściskał mnie, otaczał, zamykał – tłamsił w każdy możliwy sposób, a ja i tak dalej w nim siedziałem, rozmyślając na jakże filozoficzne tematy, jakimi było życie. Filozofem nie byłem, to prawda. Byłem za to sławnym na cały świat piosenkarzem, nieziemsko przystojnym i wyjątkowo pożądanym przez młode dziewczyny, a i nie tylko przez młode, nie tylko… Tak czy inaczej, jednym z paru wniosków, jakie udało mi się wysnuć, było to, że umrzeć na coś trzeba. Czy jest to rak, czy zapalenie płuc, czy nerwica przez złą dziewczynę, żonę czy kochankę – obojętnie.

Byłem sławny. Byłem bogaty, piękny… ulala, mógłbym stworzyć cały słownik określeń do mnie pasujących, ale szkoda na to czasu, skoro kolejnym wnioskiem było to, że pomimo wszystkiego, co mam, to nie mam nic. Paradoksik, co? Będąc osiemnastolatkiem i mając tyle osiągnięć na swoim koncie, każdy pewnie miałby następne marzenia do spełnienia, plany do osiągnięcia, ambicje. Piąłby się po drabinie sukcesu w górę, starając się za jednym razem wznieść się co najmniej o dwa szczeble, a nie jeden, jak pozostali. Jak było ze mną? Pustka. Czemu? By mieć swoje marzenia, plany i ambicje, trzeba mieć własną wolę i samemu decydować o swoim życiu, a mnie to już nie dotyczyło. Przed rokiem, dwoma może jeszcze, ale teraz już nie.

Złożyłem usta w dziubek i zaciągnąłem się mocno. Dlaczego paliłem? Czyżbym chciał mieć po prostu usprawiedliwienie na swoją śmierć? Nie można chcieć oczekiwać śmierci ze starości, jeśli w wieku młodzieńczym nie ma się już żadnych aspiracji, kiedy w wieku młodzieńczym nie chce się już komuś żyć, kiedy w wieku młodzieńczym żyje się z dnia na dzień w negatywnym znaczeniu tego określenia. Moment, w którym właśnie trwałem, powinien być chyba najlepszym okresem w moim życiu – radość, zarówno szczęśliwa miłość, jak i nieszczęśliwa, rozczarowania, przyjaciele i wiele innych, budujących naszą tożsamość, kształtując nas na ludzi, jakimi mamy być w przyszłości.

Pozbyłem się dymu z płuc, który kłębił się tam już od dłuższej chwili. Odczułem ulgę, ale ta za chwilę zmieniła się w rozdrażnienie, kiedy dym zaczął wirować w powietrzu, szczypiąc mnie w oczy. Zagryzłem wargę, strzepując popiół do czarnej popielniczki, stojącej tuż obok mnie na stoliczku. Rozejrzałem się, siadając wygodniej w fotelu. Właśnie teraz pośród tej ciszy mogłem sobie wszystko przemyśleć, nie bojąc się o to, że mój brat bliźniak wpadnie tu z hukiem, przeszkadzając mi. Ani o to, że Gustav zobaczy wyjątkowo dużego, obrzydliwego i kosmatego pajączka, na widok którego wrzaśnie głośniej, niż dzieci podczas wizyty w domu strachu – tępiciel robactwa zajął się studiowymi robalami wczoraj. Georg oglądał za to Króla Lwa i z jego strony również nie musiałem się obawiać wtargnięcia do mojej chwilowej oazy spokoju. David ustalał harmonogram wywiadów na następny tydzień – znowu. Między sesjami, między pierwszym śniadaniem a drugim, między obiadem a podwieczorkiem.

Złożyłem ręce na karku, prostując nogi i zamknąłem oczy. Kolejny wniosek? Pomimo przeżytych już osiemnastu lat, nie wiedziałem nic o życiu, bo wszyscy od zawsze nie dość, że o wszystkim za mnie decydowali, to jeszcze to robili. Ja jedynie biegałem po scenie na koncertach, zdzierając swoje gardło dla licznej publiczności. Pozostawało więc pytanie, czy chcę to zmienić i czy ruszę swój seksowny tyłek, by coś zrobić.

3c komentarze/y do Little Prince

  • Brakowało mi tego <3 Potrafisz poprawić mi humor jak nikt inny, mimo, że przekaz tego odcinka był dość depresyjny. I ciągle zastanawiałam się, czytając kolejne zdania, dlaczego do jasnej cholery tak mi wesoło, skoro on tam w kółko smęci, ale… taki urok Kristala <3 Dobrze jest tu znowu być!

  • Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że ja to mogę znowu czytać ;3 Cholernie fajnie to wszystko napisałaś i generalnie wesoło nie jest, ale jest :D Logika rządzi <3 Czekam na rozwój wydarzeń i pozdrawiam! :D

  • ~Senay

    Jak miło znów tu być :) Jeszcze raz poznawać tą historię.. Miło będzie po cały dniu nerwów, hałasu i problemów wejść tu poczytać, pośmiać się ( bo znając Ciebie nie oszczędzisz nam tego :P ).. Życzę dużo weny i czasu na pisanie :*

    Cinder/Senay

Odpowiedz ~Senay Anuluj

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>